SEO i Google Business Profile dla biur nieruchomości

Klient, który sprzedaje mieszkanie po babci albo szuka domu dla rodziny, nie wybiera pośrednika w minutę. Wpisuje w Google nazwę Twojego biura, czyta opinie, sprawdza, czy ktoś odpowiada na te złe, porównuje trzy firmy i wraca do tematu za dwa tygodnie. Wygrywa ten, kto jest widoczny przez cały ten czas i wygląda na godnego zaufania. Zajmujemy się dokładnie tym.

Nieruchomości to branża długiej decyzji i wysokiej stawki.

Pozycjonowanie biura nieruchomości nie przypomina pozycjonowania warsztatu, gabinetu ani restauracji. Tam klient szuka wieczorem i kupuje następnego dnia. Tutaj między pierwszym wyszukaniem a podpisem u notariusza mija pół roku, a stawką jest największa pojedyncza transakcja w życiu przeciętnej rodziny. Agencja, która obsługuje biuro nieruchomości tym samym schematem co pizzerię, zwykle liczy sukces w kliknięciach i nie rozumie, dlaczego przy dwukrotnie większym ruchu telefon dzwoni tak samo rzadko.

Po pierwsze: klient szuka lokalnie, ale porównuje bardzo długo. Nikt nie kupuje mieszkania w Fordonie przez biuro z Krakowa, więc rynek jest ściśle lokalny, ale w obrębie miasta klient obejrzy kilkanaście ofert, spotka się z trzema agentami i przez kilka miesięcy będzie wracał do tematu. To ma dwie konsekwencje. Musisz być widoczny nie w jednym momencie, tylko przez cały ten czas i we wszystkich punktach styku: w mapach, kiedy szuka biura w swojej dzielnicy, w wynikach organicznych, kiedy szuka odpowiedzi na pytanie o umowę na wyłączność, i z nazwy, kiedy sprawdza Cię po spotkaniu. Drugą konsekwencją jest to, że sam ruch nic nie znaczy. Osoba, która ogląda Twoje oferty w środę, może kupić przez inne biuro w listopadzie. Dlatego pracujemy na sygnałach, które wyprzedzają transakcję, a nie na samych odwiedzinach strony.

Po drugie: zaufanie jest tu produktem, nie dodatkiem. Branża pośrednictwa ma w Polsce trudną reputację, wypracowaną przez lata anonimowych ogłoszeń, niejasnych prowizji i agentów, którzy znikali po podpisaniu umowy. Twój klient wchodzi w rozmowę z gotowym podejrzeniem i szuka powodów, żeby Ci zaufać albo nie. W praktyce oznacza to, że twarze, nazwiska, liczba przeprowadzonych transakcji, licencja, przynależność do stowarzyszenia, ubezpieczenie OC i jasno opisana prowizja robią dla konwersji więcej niż jakikolwiek nagłówek reklamowy. Strona bez zdjęć zespołu i bez konkretnych liczb wygląda w tej branży jak kolejny anonimowy pośrednik, nawet jeśli za nią stoi solidna firma z piętnastoletnim stażem. To także sygnał dla Google, bo E-E-A-T dla tematów dotyczących pieniędzy i majątku jest oceniane surowiej niż w większości branż.

Po trzecie: opinie decydują o wyborze agenta bardziej niż oferta. Ofertę tego samego mieszkania klient znajdzie w pięciu miejscach, bo w Polsce ta sama nieruchomość bywa wystawiona przez kilka biur. Różnicą, która przesądza, komu zostawi swój numer, jest to, co inni napisali o współpracy z Tobą. Nie chodzi wyłącznie o średnią. Czytający patrzy, czy opinie są świeże, czy dotyczą jego sytuacji, czy ktoś opisał sprzedaż mieszkania po spadku albo zakup na kredyt z problemem w księdze wieczystej, i przede wszystkim, jak odpowiadasz na te złe. Problem branży polega na tym, że klient wraca do Ciebie raz na dekadę, więc opinii zbiera się mało i wolno. Kto zbudował ich sto, ma przewagę, której konkurent nie nadrobi w kwartał, i to jest jeden z najtrwalszych elementów przewagi w tej branży.

Po czwarte: masz dwa różne rynki, a nie jeden. Kupujący i sprzedający szukają zupełnie inaczej i mylenie ich to najczęstszy błąd w marketingu biur nieruchomości. Kupujący wpisuje frazy ofertowe, na przykład „mieszkania na sprzedaż Inowrocław” albo „dom do wynajęcia Toruń”, i tam ląduje na portalach, bo mają bazę, której nie odtworzysz. Sprzedający wpisuje pytania: ile kosztuje pośrednik, czy warto podpisywać wyłączność, jak wycenić mieszkanie, ile trwa sprzedaż w tej dzielnicy, jak sprzedać nieruchomość z lokatorem. Tych zapytań portale prawie nie obsługują, konkurencja jest niska, a wartość takiego kontaktu jest nieporównywalnie wyższa, bo sprzedający przynosi Ci ofertę, czyli towar, o który cała branża się bije. Dlatego u nas strumień sprzedających ma priorytet i osobne raportowanie.

Po piąte: jedna transakcja zmienia rachunek całego roku. W większości lokalnych biznesów zwrot z SEO liczy się w setkach klientów. Tutaj prowizja z jednej transakcji mieszkaniowej to kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych, więc próg opłacalności jest niski i osiągalny szybko. To brzmi komfortowo, ale ma drugą stronę: liczby są małe, a przy małych liczbach łatwo wyciągnąć fałszywe wnioski. Miesiąc bez transakcji nie oznacza, że widoczność nie działa, a dwie transakcje w lutym nie dowodzą, że działa świetnie. Dlatego oceniamy pracę w oknach kwartalnych i na wskaźnikach pośrednich, a nie na wyniku pojedynczego miesiąca.

Po szóste: deweloper gra według zupełnie innych zasad. Biuro nieruchomości buduje widoczność latami i chce ją utrzymać. Deweloper ma inwestycję, która ma się wyprzedać w kilkanaście miesięcy, a potem przestaje być istotna. Tu pracuje się na osobnych podstronach inwestycji, na nazwie osiedla jako frazie, na widoczności biura sprzedaży w mapach i na treściach o okolicy: szkoły, przedszkola, dojazd, planowane inwestycje miejskie. Ważna jest też kolejność, bo podstrona inwestycji powinna zbierać pozycje, zanim ruszy sprzedaż, a nie miesiąc po niej. Wizytówkę biura sprzedaży traktujemy osobno od wizytówki siedziby firmy, bo to dwa różne punkty na mapie i dwa różne zestawy zapytań.

Na koniec rzecz, która w tej branży bywa niedoceniana. Nieruchomość to towar, którego nie da się obejrzeć zdalnie w pełni, więc wszystko, co przybliża klienta do decyzji przed wizytą, ma wymierną wartość: porządne zdjęcia biura i zespołu, wirtualne spacery przy ofertach, opisy okolicy pisane przez kogoś, kto zna dzielnicę, jasny opis procesu od pierwszego telefonu do aktu. Klient, który przychodzi na spotkanie już przekonany, że wie, z kim rozmawia, podpisuje umowę zdecydowanie częściej niż ten, który trafił do Ciebie przypadkiem z ogłoszenia.

Biura, agenci i deweloperzy, z którymi pracujemy.

Każdy z tych podmiotów ma inny promień działania, inny cykl sprzedaży i inny zestaw fraz, ale łączy je jedno: klient sprawdza w Google, komu zamierza powierzyć majątek, zanim w ogóle podniesie słuchawkę.

Biura nieruchomościAgenci nieruchomościPośrednicy na wyłącznośćDeweloperzy mieszkaniowiBiura sprzedaży inwestycjiNieruchomości komercyjneNieruchomości premiumZarządcy najmuNajem krótkoterminowyNajem studenckiGrunty i działki budowlaneNieruchomości rolneRzeczoznawcy majątkowiDoradcy kredytowiHome stagingZarządcy wspólnotSkup nieruchomościRelokacja i obsługa obcokrajowców
Strategia mocno zależy od modelu. Pojedynczy agent buduje widoczność wokół nazwiska i dwóch, trzech dzielnic, które zna najlepiej, więc gramy o frazy typu „agent nieruchomości Fordon” i o wizytówkę z obszarem obsługiwanym. Biuro z lokalem walczy o mapy z całego miasta, o frazy dzielnicowe i o treści dla sprzedających. Deweloper dostaje osobną architekturę: podstrona na inwestycję, frazy z nazwą osiedla, wizytówka biura sprzedaży i treści o okolicy. Zarządca najmu i firma od najmu krótkoterminowego celują w jeszcze inne zapytania, bo ich klientem jest właściciel mieszkania szukający kogoś, kto zdejmie mu temat z głowy, a nie kupujący.

Konkretne działania dla biura i agenta.

Kolejność nie jest przypadkowa. Zaczynamy od Google Business Profile i od opinii, bo tam rozstrzyga się kwestia zaufania i tam efekt przychodzi najszybciej. SEO strony dokładamy w drugim etapie, kiedy wizytówka już generuje telefony.

Optymalizacja Google Business Profile

Poprawna kategoria główna, bo biuro nieruchomości, agent nieruchomości, deweloper, zarządca nieruchomości i rzeczoznawca majątkowy to pięć różnych kategorii, a wybór złej kosztuje pozycje na najważniejszych frazach. Do tego kategorie dodatkowe, pełna lista usług z opisami, obszar obsługiwany dla agentów bez otwartego biura, godziny przyjmowania klientów, atrybuty typu parking i dostępność, oraz uzupełnione pole z opisem firmy. Google nagradza kompletność profilu, a klient czyta go uważniej niż gdziekolwiek indziej.

Zobacz ofertę GBP

Frazy dzielnicowe zamiast wojny z portalami

Zamiast bić się o ogólne „mieszkania na sprzedaż Bydgoszcz”, gdzie stoją Otodom i OLX, budujemy mapę fraz opartą na dzielnicach, typach nieruchomości i intencji sprzedającego. Każda dzielnica dostaje własną podstronę z realną wiedzą o rynku: jakie są tam ceny, jaki metraż dominuje, ile trwa sprzedaż, dla kogo to dobry adres. Osobno traktujemy frazy transakcyjne typu „wycena mieszkania” czy „skup nieruchomości”, bo tam decyzja jest już podjęta.

Zobacz Local SEO

Opinie zbierane w momencie odbioru kluczy

Twój klient wraca raz na dziesięć lat, więc masz jedną szansę i trzeba ją wykorzystać wtedy, gdy emocje są najwyższe, czyli w dniu podpisania aktu. Ustawiamy proces: link wysyłany SMS-em zaraz po wyjściu od notariusza, osobna prośba do sprzedającego, prośby po bezpłatnej wycenie i po obsłudze najmu. Do tego szablony odpowiedzi na oceny negatywne, w tym te o prowizji i o długim czasie sprzedaży, bo przyszły klient czyta właśnie Twoje odpowiedzi.

Zobacz strategię opinii

Zdjęcia zespołu i posty z rynku

W branży opartej na zaufaniu zdjęcia ludzi działają mocniej niż zdjęcia mieszkań, które klient i tak zobaczy w ogłoszeniu. Planujemy sesję: biuro, sala spotkań, każdy agent osobno z imieniem i specjalizacją, wnętrze biura sprzedaży przy inwestycji. Do tego posty prowadzone w rytmie rynku: nowa oferta na wyłączność, sprzedane w czternaście dni, zmiana stóp procentowych i co to znaczy dla kupujących, podsumowanie cen w dzielnicy po kwartale.

Zobacz posty i zdjęcia

Treści, które przyciągają sprzedających

Ludzie szukają nie tylko ofert, ale przede wszystkim odpowiedzi: „ile kosztuje pośrednik przy sprzedaży domu”, „czy warto podpisywać umowę na wyłączność”, „jak sprzedać mieszkanie po spadku”, „ile trwa sprzedaż mieszkania w Bydgoszczy”, „co sprawdzić w księdze wieczystej”. Każde takie pytanie to fraza do zajęcia i wejście osoby, która za miesiąc będzie szukać pośrednika. Teksty powstają na podstawie tego, co Twoi agenci realnie tłumaczą klientom przy stole, i są podpisane ich nazwiskiem.

Zobacz content marketing

Walka o TOP 3 w Local Pack

Sprawdzamy, jak Twoje biuro wypada w mapach z różnych punktów miasta, a nie tylko spod własnego adresu, bo to zupełnie inne wyniki. Analizujemy trzy firmy, które Cię wyprzedzają, i ustalamy, czym konkretnie wygrywają: liczbą i świeżością opinii, kategorią, kompletnością profilu, aktywnością czy po prostu lepszym adresem. Dla dewelopera osobno mierzymy widoczność biura sprzedaży przy inwestycji, bo to inny punkt na mapie niż siedziba.

Zobacz Local Pack

Frazy long-tail, po których przychodzi klient.

Przykłady fraz, na które pozycjonujemy biura, agentów i deweloperów. Schemat jest prosty: typ firmy plus dzielnica, typ nieruchomości plus miasto, albo konkretne pytanie sprzedającego. Ruch jest mniejszy niż na frazach ogólnych, ale osoba, która je wpisuje, szuka pośrednika na najbliższe tygodnie, a nie przegląda rynek z ciekawości.

biuro nieruchomości Bydgoszczagent nieruchomości Fordonmieszkania na sprzedaż Inowrocławdom do wynajęcia Toruńbiuro nieruchomości blisko mniewycena mieszkania Bydgoszczjak sprzedać mieszkanie bez pośrednikaile kosztuje pośrednik przy sprzedaży domumieszkania na sprzedaż Szwederowodziałki budowlane Osielskokawalerka do wynajęcia Śródmieście Bydgoszcznowe mieszkania Bydgoszcz od deweloperasprzedaż mieszkania z lokatoremlokal użytkowy do wynajęcia Bydgoszczdom z ogrodem Białe Błotapośrednik nieruchomości komercyjnych Toruń
Dla Twojej firmy budujemy własną listę, opartą na Twoim rejonie i typie nieruchomości, w których jesteś najmocniejszy. Biuro obsługujące Fordon celuje w inne frazy niż agent od apartamentów w Śródmieściu czy pośrednik od domów i działek w Osielsku. Osobno pracujemy na rynkach Bydgoszczy, Torunia i Inowrocławia, bo ceny, popyt i konkurencja różnią się tam na tyle, że jedna wspólna strategia byłaby stratą pieniędzy. Pełną listę fraz wraz z priorytetami dostajesz na piśmie po audycie.

Czego realnie możesz się spodziewać.

Poniżej typowe przedziały z naszych współprac w branży nieruchomości. Nie są to gwarancje, bo każde biuro startuje z innego miejsca, ma inną konkurencję w swoim mieście i inny zestaw ofert. To punkt odniesienia, nie obietnica.

4-8

tygodni do pierwszych efektów w mapach

Wizytówki biur nieruchomości bywają zaniedbane, bo agenci żyją ogłoszeniami na portalach, a nie profilem w Google. Sama porządna optymalizacja daje więc szybki skok. Pierwsze wzrosty widać w statystykach Google Business Profile: wyświetlenia w mapach, kliknięcia w numer, kliknięcia w trasę dojazdu i wejścia na stronę.

4-8

miesięcy do TOP 3 na frazy dzielnicowe

Frazy łączące typ firmy z dzielnicą, na przykład „biuro nieruchomości Fordon” albo „agent nieruchomości Szwederowo”, są realne do zdobycia w kilka miesięcy. Ogólne „biuro nieruchomości Bydgoszcz” to horyzont dłuższy, bo walczy o nie kilkadziesiąt firm z całego miasta plus sieci franczyzowe z zapleczem marketingowym.

1

transakcja, która spina roczny koszt

Przy prowizji liczonej w kilkunastu tysiącach złotych jedna dodatkowa sprzedaż rocznie pokrywa koszt całej współpracy i zostawia nadwyżkę. To najniższy próg opłacalności ze wszystkich branż, które obsługujemy, i główny powód, dla którego Local SEO w nieruchomościach broni się nawet przy ostrożnych założeniach.

Telefony i formularze wyceny to główna metryka

Nie mierzymy sukcesu liczbą odsłon ofert, bo kupujący ogląda dziesiątki ogłoszeń i większość z nich nie prowadzi do niczego. Patrzymy na kliknięcia w numer i w trasę dojazdu w Google Business Profile miesiąc do miesiąca oraz na liczbę wysłanych formularzy wyceny nieruchomości, bo to zapytanie sprzedającego, a więc kontakt o najwyższej wartości w całym lejku.

Sprzedający ważniejszy od kupującego

Kupujących przyciąga każdy, kto ma ofertę. Oferta na wyłączność jest towarem deficytowym i to ona decyduje o przychodach biura. Dlatego frazy sprzedających, podstronę wyceny i treści o procesie sprzedaży traktujemy priorytetowo, a wyniki z tego strumienia raportujemy osobno, żeby było widać, ile ofert przyszło z Google, a nie tylko ilu ludzi obejrzało cudze mieszkania.

Opinie budują przewagę, której nie da się dogonić

Ponieważ klient wraca raz na dekadę, opinie przyrastają wolno u wszystkich. Biuro, które przez dwa lata systematycznie prosi o ocenę przy odbiorze kluczy, zostawia konkurencję daleko w tyle, a nadrobienie tego dystansu zajmuje lata, nie miesiące. To najtrwalszy element przewagi, jaki można zbudować w tej branży bez zwiększania budżetu reklamowego.

Deweloper rozliczany na inwestycję, nie na miesiąc

Przy inwestycji deweloperskiej efekt liczy się w tempie wyprzedania etapu i w koszcie pozyskania jednego nabywcy, a nie w miesięcznych pozycjach. Podstrona inwestycji powinna zbierać widoczność na nazwę osiedla, zanim ruszy sprzedaż, dlatego pracę zaczynamy zwykle na kilka miesięcy przed startem, równolegle z przygotowaniem biura sprzedaży.

Najczęstsze pytania właścicieli biur i agentów

Pytania, które dostajemy od właścicieli biur nieruchomości, agentów prowadzących własną działalność i deweloperów przygotowujących sprzedaż inwestycji.

Konkuruję z Otodom, OLX i Morizonem. Da się w ogóle wyprzedzić portale w Google?

Na frazach ofertowych typu „mieszkania na sprzedaż Bydgoszcz” raczej nie i uczciwie mówię to na pierwszym spotkaniu. Portale mają dziesiątki tysięcy podstron, ogromny autorytet domeny, budżet reklamowy i przede wszystkim to, czego pojedyncze biuro nie zbuduje: aktualną bazę tysięcy ofert odświeżaną codziennie. Google traktuje je jako naturalny cel dla kogoś, kto chce przejrzeć cały rynek. Walka z nimi na ich własnym polu to najszybszy sposób na przepalenie budżetu.

Są jednak trzy pola, na których portal nie ma szans, a Ty tak. Pierwsze to mapy Google. W Local Pack liczy się odległość od użytkownika, kompletność wizytówki, opinie i aktywność profilu, a Otodom nie ma biura na rogu ulicy w Fordonie. Ktoś, kto wpisuje „biuro nieruchomości blisko mnie” albo „agent nieruchomości Bydgoszcz”, dostaje trzy wizytówki firm, nie listę ogłoszeń. Drugie pole to frazy usługowe zamiast ofertowych: „jak sprzedać mieszkanie bez pośrednika”, „ile kosztuje pośrednik przy sprzedaży domu”, „wycena mieszkania Bydgoszcz”, „umowa na wyłączność opinie”, „sprzedaż mieszkania z lokatorem”. To pytania sprzedających, czyli osób, które przynoszą Ci ofertę, a nie tylko przeglądają cudze. Portale odpowiadają na nie ogólnikowo, bo ich model opiera się na ogłoszeniach. Trzecie pole to hiperlokalna treść: analiza cen w konkretnej dzielnicy, przewodnik po osiedlu, porównanie inwestycji deweloperskich w mieście, opis, jak wygląda dojazd i szkoły w danym rejonie. Tego nie da się wygenerować masowo dla całej Polski i tu pojedyncze biuro z realną wiedzą o rynku bije portal na głowę.

Jestem agentem, pracuję pod szyldem biura, ale klientów pozyskuję sam. Wizytówka na siebie czy na firmę?

Na siebie, jeśli to Ty pozyskujesz klientów i to Ty jesteś marką. Google Business Profile dopuszcza wizytówkę dla pojedynczego agenta nieruchomości i jest to osobna kategoria niż biuro nieruchomości. Warunek jest jeden: nie zakładasz drugiej wizytówki pod tym samym adresem co biuro, w którym siedzisz, bo to prowadzi do duplikatu i w najgorszym razie do zawieszenia obu profili. Jeśli przyjmujesz klientów w siedzibie biura, poprawnym rozwiązaniem jest wizytówka agenta z ukrytym adresem i ustawionym obszarem obsługiwanym, na przykład Bydgoszcz, Osielsko, Białe Błota i Solec Kujawski. Jeśli masz własny, oddzielny lokal, adres może być widoczny. Weryfikacja przy ukrytym adresie bywa bardziej wymagająca, więc przygotuj dokumenty firmowe, bo Google potrafi poprosić o nagranie wideo.

Strategia dla agenta wygląda inaczej niż dla biura i jest zwykle tańsza. Nie walczysz o zasięg z każdego punktu miasta, tylko budujesz autorytet wokół nazwiska i specjalizacji. Frazy typu „agent nieruchomości Fordon”, „pośrednik od domów Osielsko”, „specjalista od nieruchomości komercyjnych Bydgoszcz” są znacznie łatwiejsze niż ogólne „biuro nieruchomości Bydgoszcz”. Do tego prosta strona z Twoim zdjęciem, liczbą przeprowadzonych transakcji, rejonami, które znasz najlepiej, i opisem, jak wygląda współpraca krok po kroku. W tej branży klient wybiera człowieka, nie logo, więc dwanaście konkretnych opinii z opisem, co udało się sprzedać i w jakim czasie, robi więcej niż setka ogólników przy nazwie sieci. Jeśli działasz pod franczyzą, warto ustalić z centralą, jak nazwać profil, żeby nie łamać zasad Google o nazwie zgodnej z szyldem, i tu zwykle wystarczy format imię i nazwisko plus nazwa marki.

Klient szuka mieszkania pół roku i porównuje kilkanaście ofert. Jak w takiej branży mierzyć, czy SEO działa?

Nie mierzymy tego liczbą transakcji w pierwszym miesiącu, bo to byłoby nieuczciwe wobec realiów tej branży. Cykl decyzyjny przy zakupie mieszkania to zwykle od trzech do dziewięciu miesięcy, przy domu bywa dłuższy, a między pierwszym wyszukaniem a podpisem u notariusza klient odwiedza Twoją stronę wielokrotnie, z różnych urządzeń, często wraca po tygodniach przerwy. Dlatego patrzymy na łańcuch sygnałów, które wyprzedzają transakcję: liczba kliknięć w telefon i w trasę dojazdu w Google Business Profile miesiąc do miesiąca, liczba wysłanych formularzy wyceny nieruchomości, liczba wejść na podstrony konkretnych dzielnic i inwestycji, pozycje w mapach mierzone z wielu punktów miasta, a nie spod Twojego adresu, oraz przyrost i świeżość opinii. To są metryki, które ruszają się w tygodniach, a nie w kwartałach, i które da się sprawdzić w każdym raporcie.

Druga rzecz to rozdzielenie dwóch zupełnie różnych strumieni, bo w nieruchomościach mierzenie ich razem nie ma sensu. Ruch od kupujących jest większy, ale wolniej się konwertuje i częściej kończy się u konkurencji, bo kupujący ogląda oferty wielu biur naraz. Ruch od sprzedających jest mniejszy, ale to on daje Ci ofertę na wyłączność, czyli realny przychód. Jedno pozyskane mieszkanie do sprzedaży bywa warte więcej niż pięćdziesięciu kupujących przeglądających Twoją bazę. Dlatego frazy sprzedających i podstronę o wycenie traktujemy priorytetowo i raportujemy osobno. Trzecia rzecz to uczciwe zamknięcie pętli. Prosimy, żebyś w CRM albo choćby w arkuszu odnotowywał, skąd przyszedł kontakt, bo dopiero zestawienie tego z danymi z Google pozwala policzyć realny koszt pozyskania klienta. Przy prowizji liczonej w tysiącach złotych ten rachunek zwykle wychodzi bardzo dobrze, ale chcę, żeby wychodził z liczb, a nie z deklaracji.

Mam mało opinii, bo klient kupuje mieszkanie raz na dziesięć lat. Jak je zbierać?

To realny problem tej branży i wymaga innego podejścia niż w usługach powtarzalnych. Fryzjer widzi klienta czterdzieści razy w roku, Ty widzisz go raz na dekadę, więc nie masz drugiej szansy na prośbę o opinię. Za to masz coś, czego nie ma prawie żadna inna branża: moment ogromnej ulgi i satysfakcji, czyli podpisanie aktu notarialnego i przekazanie kluczy. Emocje są wtedy najwyższe w całym procesie i to jest właściwy moment, żeby poprosić. Nie tydzień później mailem, który utonie w skrzynce, tylko tego samego dnia, osobiście, z linkiem wysłanym SMS-em zaraz po wyjściu od notariusza. Skuteczność takiej prośby jest kilkukrotnie wyższa niż prośby wysłanej po czasie. Warto też pamiętać o drugiej stronie transakcji: sprzedający, dla którego domknąłeś sprzedaż w dwa miesiące zamiast roku, jest równie wdzięczny, a często bardziej, bo dla niego stawką były zamrożone pieniądze.

Drugi element to poszerzenie kręgu osób, które mogą Cię ocenić. Opinię może wystawić także osoba, dla której zrobiłeś bezpłatną wycenę i która ostatecznie sprzedała sama, klient najmu, właściciel, któremu zarządzasz mieszkaniem, a przy współpracy z deweloperem także nabywcy poszczególnych lokali. Nigdy nie kupujemy opinii i nie proponujemy rabatu od prowizji za ocenę, bo Google to wykrywa, a w branży opartej na zaufaniu wykryty fałsz kosztuje więcej niż brak opinii. Trzeci element to treść, o którą prosisz. Opinia „polecam, super kontakt” jest niewiele warta. Opinia opisująca konkretną sytuację, na przykład sprzedaż mieszkania z lokatorem w Kapuściskach w sześć tygodni albo pomoc przy papierach po spadku, robi dwie rzeczy naraz: przekonuje czytającego, że rozumiesz jego przypadek, i zawiera naturalne frazy, które wzmacniają profil. Wystarczy podpowiedzieć klientowi w prośbie, co warto opisać. I odpowiadaj na każdą ocenę, także tę słabą, bo przyszły klient czyta właśnie odpowiedzi, żeby sprawdzić, jak zachowujesz się, gdy coś idzie nie po Twojej myśli. W branży, w której powierza Ci się majątek życia, to bywa ważniejsze od samej średniej.

Ile kosztuje SEO i Google Business Profile dla biura nieruchomości albo dewelopera?

Dla pojedynczego agenta i małego biura z jednym oddziałem zwykle zaczynamy od samego Google Business Profile, bo tam zwrot przychodzi najszybciej i najłatwiej go policzyć. Taka współpraca to koszt rzędu kilkuset złotych miesięcznie i obejmuje optymalizację wizytówki, poprawną kategorię główną wraz z kategoriami dodatkowymi, pełną listę usług, strategię opinii z szablonami odpowiedzi, zdjęcia biura i zespołu, posty oraz miesięczny raport z liczbą kliknięć w telefon i pozycjami w mapach. Dla biura z kilkoma oddziałami albo agencji celującej w segment premium dokładamy pełne SEO strony: osobne podstrony na każdą dzielnicę i miejscowość, na każdy typ nieruchomości, podstronę wyceny, treści dla sprzedających i profil każdego agenta jako osobną podstronę. Dla dewelopera model jest jeszcze inny, bo tam pracuje się na osobnych podstronach inwestycji, na frazach z nazwą osiedla i na widoczności biura sprzedaży w mapach, a całość ma z góry zaplanowany koniec, czyli wyprzedanie etapu.

Konkretną wycenę podaję po bezpłatnym audycie, bo dopiero widząc Twoją wizytówkę, stronę i trzy biura, które wyprzedzają Cię w mapach w Twoim rejonie, wiem, ile realnie jest pracy. Audyt to 7-minutowe video nagrywane indywidualnie dla Twojej firmy w ciągu 24 godzin. Pokazuję w nim, na której pozycji jesteś na frazy typu „biuro nieruchomości” i „agent nieruchomości” widziane z różnych punktów miasta, gdzie wizytówka traci punkty, jak wygląda Twój profil opinii na tle konkurencji i od czego zacząłbym u Ciebie. Warto dodać jedną rzecz o rachunku opłacalności, bo w tej branży wygląda on inaczej niż gdziekolwiek indziej. Prowizja z jednej transakcji mieszkaniowej to zwykle kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeden dodatkowy klient rocznie pozyskany z map Google spina koszt całej współpracy i zostawia nadwyżkę. Dlatego w nieruchomościach nie liczymy zwrotu w kliknięciach, tylko w liczbie transakcji potrzebnych do wyjścia na zero, a ta liczba jest wyjątkowo niska.

Sprawdźmy, gdzie jest Twoje biuro w mapach Google.

Nagram dla Ciebie 7-minutowe video w ciągu 24 godzin. Pokażę, na której pozycji jest Twoja wizytówka na frazy typu „biuro nieruchomości” i „agent nieruchomości” widziane z różnych punktów miasta, jak wypada Twój profil opinii na tle konkurencji, które trzy firmy Cię wyprzedzają i czym konkretnie wygrywają. Bez sprzedaży i bez zobowiązań.