Do kancelarii nikt nie trafia z ciekawości. Człowiek, który wpisuje w Google „adwokat Bydgoszcz”, ma za sobą wezwanie z sądu, wypadek, rozstanie albo problem w firmie, którego nie da się dłużej odkładać. Szuka kogoś, komu zaufa z czymś ważnym, i sprawdza to w kilka minut: po mapach, po opiniach, po tym, czy strona odpowiada na jego pytanie. Zajmujemy się dokładnie tym, żeby na tym etapie wybrał Ciebie.
Pozycjonowanie kancelarii prawnej wygląda inaczej niż pozycjonowanie warsztatu, salonu czy restauracji. Tam klient szuka czegoś przyjemnego albo rutynowego i wybiera szybko. Tutaj po drugiej stronie ekranu siedzi ktoś zestresowany, kto właśnie dostał pismo z sądu, dowiedział się o długu po zmarłym rodzicu albo usłyszał, że kontrahent nie zapłaci. Do tego dochodzą ograniczenia w informowaniu o działalności, których nie ma żadna inna branża, oraz surowsza ocena treści przez Google. Agencja, która obsługuje kancelarię tym samym schematem co pizzerię, robi zwykle dwie rzeczy naraz: pisze copy, którego prawnik nie może opublikować, i mierzy sukces w kliknięciach, kiedy stawką jest kilkanaście spraw rocznie.
Po pierwsze: klient szuka w kryzysie i potrzebuje zaufania, zanim cokolwiek zrozumie. Osoba w takiej sytuacji rzadko wie, czego dokładnie potrzebuje. Nie odróżnia adwokata od radcy prawnego, nie wie, czy jej sprawa jest cywilna czy gospodarcza, nie ma pojęcia, ile to potrwa i ile będzie kosztować. Wpisuje więc opis problemu własnymi słowami, na przykład „co zrobić, gdy komornik zajął konto” albo „mąż nie chce dać rozwodu”, i pierwsze, czego szuka na stronie, to nie oferta, tylko sygnał, że trafiła we właściwe miejsce i że ktoś z nią porozmawia jak z człowiekiem. W praktyce oznacza to, że najlepiej konwertują strony, które tłumaczą sprawę prostym językiem, opisują pierwszy krok, jasno mówią, ile kosztuje pierwsza konsultacja, i pokazują twarz oraz nazwisko prawnika. Strona pełna paragrafów i formułek prawniczych może być merytorycznie bez zarzutu i wciąż odbijać ludzi, bo utwierdza ich w poczuciu, że nic z tego nie rozumieją.
Po drugie: opinie i autorytet eksperta rozstrzygają wybór. W większości spraw klient nie jest w stanie ocenić jakości Twojej pracy przed jej rozpoczęciem ani nawet w trakcie. Nie porówna Twojej strategii procesowej z cudzą, nie oceni pisma procesowego. Zamiast tego posługuje się sygnałami zastępczymi, a te są zawsze te same: liczba i treść opinii w Google, staż i tytuł zawodowy, wykłady, publikacje, cytowania w mediach lokalnych, specjalizacja opisana konkretnie, a nie jako „pełna obsługa prawna”. Kancelaria z trzydziestoma rzetelnymi opiniami i podpisanymi tekstami o prawie spadkowym wygrywa z kancelarią o większym dorobku, która nie pokazała go nigdzie poza wizytówką na drzwiach. To działa też w drugą stronę, w kierunku Google, bo autorstwo, dorobek i rzetelność treści to dokładnie te elementy, które algorytm ocenia najsurowiej w tematach dotyczących zdrowia, pieniędzy i praw.
Po trzecie: ograniczenia zawodowe realnie zawężają pole gry. Adwokata obowiązuje Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu, radcę prawnego Kodeks Etyki Radcy Prawnego, a notariusza zasady etyki zawodowej, które są jeszcze bardziej rygorystyczne, bo notariusz wykonuje czynności o charakterze urzędowym. Granica między dopuszczalnym informowaniem o działalności a reklamą przesuwała się w ostatnich latach w stronę większej swobody, ale wciąż istnieje i wciąż różni się między samorządami. Nie jesteśmy prawnikami i nie doradzamy w kwestiach etyki zawodowej, dlatego pracujemy w sposób, który mieści się po bezpiecznej stronie: fakty zamiast obietnic, brak gwarancji wyniku, brak porównań z nazwami konkurencji, brak przekazu opartego na strachu, brak opisów spraw pozwalających zidentyfikować klienta. Każdy tekst i każdy post przechodzi przez Twoją akceptację przed publikacją, bo to Ty odpowiadasz przed swoją izbą za to, co jest napisane pod Twoim nazwiskiem.
Po czwarte: masz w kancelarii dwa różne tempa decyzji naraz. Część spraw to sytuacje pilne, w których klient decyduje w kilkanaście minut: zatrzymanie, wezwanie na przesłuchanie, zajęcie komornicze, wypadek, kończący się termin na odwołanie. Tu rozstrzyga pozycja w mapach Google, odebrany telefon i widoczny numer na pierwszym ekranie strony. Reszta to sprawy, nad którymi klient myśli tygodniami albo miesiącami: rozwód, podział majątku, spadek, spór gospodarczy, upadłość konsumencka. Taka osoba najpierw czyta, potem porównuje, wraca po dwóch tygodniach i dopiero wtedy pisze. Tych dwóch strumieni nie da się obsłużyć jednym zestawem działań ani ocenić jednym wskaźnikiem. Pierwszy wymaga wizytówki i szybkiej strony, drugi treści i autorytetu, a wartość sprawy z drugiego strumienia bywa wielokrotnie wyższa.
Po piąte: specjalizacja wygrywa z pełną obsługą prawną. Kancelaria, która na stronie głównej pisze, że prowadzi sprawy cywilne, karne, rodzinne, gospodarcze, administracyjne i podatkowe, jest w Google nie do odróżnienia od dwustu innych kancelarii piszących dokładnie to samo. Klient z konkretnym problemem szuka kogoś, kto ten problem zna na pamięć, a wyszukiwarka szuka strony, która najlepiej odpowiada na wąskie zapytanie. Dlatego zamiast jednej ogólnej podstrony budujemy osobne podstrony na obszary praktyki, którymi realnie się zajmujesz i na których zarabiasz. Nie po to, żeby zawęzić Twoją ofertę, tylko po to, żeby każda z tych spraw miała w Google własne miejsce, własne frazy i własne treści. Kancelaria pełnoprofilowa może mieć osiem takich podstron, ale każda musi mówić jednym, konkretnym głosem.
Po szóste: przy dużej wartości sprawy liczby są małe i łatwo o fałszywe wnioski. W kancelarii jedna sprawa gospodarcza albo jedna stała obsługa firmy potrafi zmienić rachunek całego roku, więc próg opłacalności jest niski i zwykle osiągalny szybko. Ma to jednak drugą stronę: gdy mówimy o kilkunastu nowych sprawach rocznie, miesiąc bez telefonu niczego nie dowodzi, a trzy sprawy w marcu nie oznaczają, że wszystko działa doskonale. Dlatego oceniamy pracę w oknach kwartalnych i na wskaźnikach pośrednich: kliknięcia w numer i w trasę dojazdu w Google Business Profile, liczba wysłanych formularzy, pozycje w mapach mierzone z różnych punktów miasta, przyrost i świeżość opinii, wejścia na podstrony konkretnych specjalizacji.
Na koniec rzecz, którą w tej branży widać częściej niż gdziekolwiek indziej. Można wygrać widoczność i przegrać klienta na pierwszym kontakcie. Osoba w kryzysie dzwoni zwykle do dwóch albo trzech kancelarii po kolei i zostaje tam, gdzie ktoś odebrał, spokojnie wysłuchał i umówił termin. Nieodebrany telefon w środę o jedenastej, bo cała kancelaria jest na rozprawie, to zwykle nie odłożony kontakt, tylko kontakt utracony. Dlatego przy tej branży zawsze rozmawiamy też o rzeczach, które formalnie nie są SEO: o sekretariacie, o przekierowaniu numeru, o formularzu, który działa poza godzinami, i o tym, w jakim czasie odpisujecie na maile. Te ustawienia decydują o tym, ile z wypracowanej widoczności zamieni się w sprawy.
Każda z tych praktyk ma inny typ klienta, inne tempo decyzji i inny zestaw fraz, ale łączy je jedno: człowiek po drugiej stronie sprawdza w Google, komu zamierza powierzyć sprawę, zanim w ogóle podniesie słuchawkę.
Kolejność nie jest przypadkowa. Zaczynamy od Google Business Profile i od opinii, bo tam rozstrzyga się kwestia zaufania i tam efekt przychodzi najszybciej. SEO strony i treści eksperckie dokładamy w drugim etapie, kiedy wizytówka już generuje telefony.
Poprawna kategoria główna, bo adwokat, radca prawny, notariusz, kancelaria prawna, doradca podatkowy i rzecznik patentowy to w Google osobne kategorie, a wybór złej kosztuje pozycje na najważniejszych frazach. Do tego kategorie dodatkowe pod specjalizacje, pełna lista usług z opisami obszarów praktyki, godziny przyjmowania klientów wraz z informacją o dyżurze telefonicznym, atrybuty typu parking, wejście bez schodów i obsługa po angielsku oraz uzupełniony opis kancelarii. Klient w trudnej sytuacji czyta wizytówkę uważniej niż gdziekolwiek indziej.
Zobacz ofertę GBPZamiast bić się o ogólne „kancelaria prawna Bydgoszcz”, gdzie stoi kilkadziesiąt firm plus ogólnopolskie serwisy, budujemy mapę fraz łączących obszar praktyki z miastem i dzielnicą. Każda specjalizacja dostaje własną podstronę z opisem przebiegu sprawy, realnym czasem trwania, kosztami i pierwszym krokiem. Osobno traktujemy frazy pilne, na przykład „adwokat od karnego blisko mnie”, bo tam decyzja jest podejmowana natychmiast i liczy się wyłącznie widoczność w mapach.
Zobacz Local SEONigdy nie prosimy o opinię w sprawie wrażliwej i nigdy nie sugerujemy treści opisującej szczegóły sprawy, bo tajemnica zawodowa obejmuje także sam fakt bycia Twoim klientem. Pracujemy tam, gdzie to naturalne: klienci gospodarczy, stała obsługa firm, rejestracje spółek, odszkodowania, sprawy administracyjne, czynności notarialne. Ustawiamy moment prośby przy zamknięciu sprawy i przygotowujemy szablony spokojnych odpowiedzi na oceny negatywne, w tym te dotyczące przegranej sprawy i wysokości honorarium.
Zobacz strategię opiniiW zawodzie zaufania zdjęcia ludzi i wnętrza działają mocniej niż jakikolwiek nagłówek. Planujemy sesję: wejście do budynku z widocznym szyldem, sala spotkań, gabinet, każdy prawnik osobno z imieniem, nazwiskiem i tytułem zawodowym. Do tego posty utrzymane w formule informacyjnej: zmiana przepisów i co oznacza w praktyce, przypomnienie o terminie podatkowym, informacja o dyżurze w okresie świątecznym, komunikat o możliwości spotkania online. Zero obietnic wyniku, zero presji.
Zobacz posty i zdjęciaLudzie szukają odpowiedzi, zanim zaczną szukać kancelarii: „ile trwa rozwód bez orzekania o winie”, „co zrobić po zajęciu konta przez komornika”, „jak odrzucić spadek z długami”, „ile kosztuje akt notarialny sprzedaży mieszkania”, „czy pracodawca może zwolnić na zwolnieniu lekarskim”. Każde takie pytanie to fraza do zajęcia i wejście osoby, która za miesiąc będzie szukać prawnika. Teksty powstają na podstawie tego, co realnie tłumaczysz klientom przy biurku, i są podpisane Twoim nazwiskiem oraz tytułem, bo w tematach prawnych autorstwo ma dla Google wymierną wagę.
Zobacz content marketingSprawdzamy, jak Twoja kancelaria wypada w mapach z różnych punktów miasta, a nie tylko spod własnego adresu, bo to zupełnie inne wyniki. Analizujemy trzy kancelarie, które Cię wyprzedzają, i ustalamy, czym konkretnie wygrywają: liczbą i świeżością opinii, kategorią, kompletnością profilu, aktywnością czy po prostu adresem bliżej sądu. Przy kancelariach z kilkoma oddziałami każdy adres mierzymy osobno, bo to osobne punkty na mapie i osobne zestawy zapytań.
Zobacz Local PackPrzykłady fraz, na które pozycjonujemy kancelarie prawne, adwokatów, radców prawnych i notariuszy. Schemat jest prosty: tytuł zawodowy plus miasto lub dzielnica, specjalizacja plus miasto, albo konkretne pytanie osoby, która właśnie znalazła się w kłopocie. Ruch jest mniejszy niż na frazach ogólnych, ale ten, kto je wpisuje, szuka prawnika na najbliższe dni, a nie przegląda rynek.
Poniżej typowe przedziały z naszych współprac w branży prawniczej. Nie są to gwarancje, bo każda kancelaria startuje z innego miejsca, ma inną konkurencję w swoim mieście i inny zestaw specjalizacji. To punkt odniesienia, nie obietnica.
Wizytówki kancelarii bywają zaniedbane, bo prawnicy żyją sprawami i poleceniami, a nie profilem w Google. Sama porządna optymalizacja daje więc szybki skok. Pierwsze wzrosty widać w statystykach Google Business Profile: wyświetlenia w mapach, kliknięcia w numer, kliknięcia w trasę dojazdu i wejścia na stronę.
Frazy łączące obszar praktyki z miastem, na przykład „adwokat sprawy spadkowe Bydgoszcz” albo „radca prawny prawo pracy Toruń”, są realne do zdobycia w kilka miesięcy. Ogólne „kancelaria prawna Bydgoszcz” to horyzont dłuższy, bo walczy o nie kilkadziesiąt kancelarii z całego miasta plus ogólnopolskie serwisy prawne z dużym zapleczem treści.
Przy wartości sprawy liczonej w tysiącach albo dziesiątkach tysięcy złotych, a przy stałej obsłudze firmy w przychodzie powtarzalnym przez lata, jedna albo dwie dodatkowe sprawy rocznie pokrywają koszt całej współpracy. Próg opłacalności jest tu niski, dlatego Local SEO w kancelarii broni się nawet przy bardzo ostrożnych założeniach.
Nie mierzymy sukcesu liczbą wyświetleń tekstów o prawie spadkowym, bo czyta je mnóstwo osób, które nigdy nie zadzwonią. Patrzymy na kliknięcia w numer i w trasę dojazdu w Google Business Profile miesiąc do miesiąca oraz na liczbę wysłanych formularzy kontaktowych, bo to jedyne sygnały, które realnie poprzedzają sprawę. Przy tej branży prosimy też o odnotowywanie, skąd przyszedł klient, bo wiele kontaktów zaczyna się w Google, a kończy telefonem po poleceniu.
Kontakt w sprawie karnej przychodzi w kilkanaście minut od wyszukania, kontakt w sprawie spadkowej po sześciu tygodniach czytania. Mieszanie tych liczb daje obraz, z którego nic nie wynika. Raportujemy je osobno, żeby było widać, ile telefonów przyniosła wizytówka, a ile zapytań przyniosły treści, i żeby budżet trafiał tam, gdzie realnie przynosi sprawy o najwyższej wartości.
Podpisane teksty, wykłady, publikacje, komentarze w mediach lokalnych i profil prawnika jako osobna podstrona składają się na dorobek, którego konkurent nie skopiuje i nie nadrobi w kwartał. To także dokładnie te sygnały, które Google ocenia najsurowiej w tematach prawnych, więc jedna praca daje efekt w dwóch miejscach naraz: u czytającego klienta i w wyszukiwarce.
U notariusza zapytania są powtarzalne i praktyczne: jaka czynność, jakie dokumenty, jaki termin, ile potrwa, gdzie zaparkować. Ograniczenia w informowaniu są tu najściślejsze, więc niemal cała praca to kompletność wizytówki, aktualne godziny, jasny opis czynności i sprawna obsługa telefonu. Efekt mierzymy liczbą kliknięć w numer i w trasę dojazdu, bo to one przekładają się na umówione czynności.
Pytania, które dostajemy od adwokatów prowadzących własną kancelarię, radców prawnych obsługujących firmy i notariuszy.
Tak, i robi to dziś zdecydowana większość kancelarii, natomiast granica między informowaniem o działalności a reklamą jest w tym zawodzie inna niż w każdej innej branży i trzeba ją traktować poważnie. Zasady różnią się między samorządami. Adwokaci mają Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu, radcowie prawni Kodeks Etyki Radcy Prawnego, a notariusze własne zasady etyki zawodowej, przy czym u notariuszy ograniczenia są najdalej idące, bo notariusz działa jako osoba zaufania publicznego i wykonuje czynności o charakterze urzędowym. Przepisy w ostatnich latach szły w stronę większej swobody informowania, ale nie jestem prawnikiem i nie doradzam w kwestiach etyki zawodowej. Ostateczną ocenę konkretnych treści zostawiam Tobie, a w sprawach wątpliwych Twojej izbie.
W praktyce oznacza to konkretny sposób pracy, który stosujemy w tej branży domyślnie. Piszemy o faktach, nie o obietnicach: obszary praktyki, doświadczenie, tytuł zawodowy, publikacje, wykłady, przynależność do izby, sposób rozliczenia i przebieg współpracy. Nie używamy sformułowań sugerujących gwarancję wyniku, nie porównujemy się do innych kancelarii z nazwy, nie budujemy przekazu na presji ani na strachu, nie opisujemy spraw w sposób pozwalający zidentyfikować klienta. Przy kancelariach notarialnych idziemy jeszcze ostrożniej i ograniczamy się w zasadzie do informacji o zakresie czynności, godzinach, dojeździe, parkingu i wymaganych dokumentach, bo to i tak jest dokładnie to, czego szuka klient. Wszystkie teksty, opisy usług i posty przechodzą przez Twoją akceptację przed publikacją, bo to Ty odpowiadasz za to, co jest napisane pod Twoim nazwiskiem. Nigdy nie publikujemy niczego, czego wcześniej nie zaakceptowałeś.
Rozdzielając te dwa strumienie od samego początku, bo obsługuje się je zupełnie inaczej. Pierwszy to sprawy pilne: zatrzymanie, wezwanie na przesłuchanie, wypadek, zajęcie komornicze, termin na odwołanie, który mija za trzy dni. Tu klient wpisuje w telefon coś w stylu „adwokat od karnego blisko mnie” albo „prawnik pilnie Bydgoszcz”, otwiera dwa pierwsze wyniki i dzwoni. Decyzja zapada w kilkanaście minut, a rozstrzyga o niej widoczność w mapach Google, odebrany telefon i to, czy na stronie od razu widać, że zajmujesz się dokładnie tą sprawą. Przy tym strumieniu cała praca idzie w Google Business Profile, w szybkość strony na telefonie, w widoczny numer u góry ekranu i w prosty przekaz, że można zadzwonić teraz.
Drugi strumień to sprawy, nad którymi klient myśli tygodniami: rozwód, podział majątku, sprawa spadkowa, spór gospodarczy, restrukturyzacja firmy, upadłość konsumencka, sprawa frankowa. Taka osoba zaczyna od czytania, nie od dzwonienia. Wpisuje „ile trwa rozwód z orzeczeniem o winie”, „co dzieje się z kredytem po rozwodzie”, „jak wygląda dział spadku”, czyta trzy albo cztery teksty, sprawdza, kto je napisał, wraca po dwóch tygodniach i dopiero wtedy pisze do kancelarii, której tekst najbardziej trafił w jej sytuację. Tu wygrywa się treścią i autorytetem, a nie mapami. Dlatego dla kancelarii budujemy dwie warstwy naraz: wizytówkę i podstrony usługowe pod sprawy pilne, oraz rozbudowane treści pod sprawy, w których klient najpierw musi zrozumieć własną sytuację. Raportujemy je osobno, bo zsumowanie tych liczb daje fałszywy obraz. Kontakt z pierwszego strumienia przychodzi szybko i jest tani w pozyskaniu, kontakt z drugiego przychodzi wolno, ale zwykle dotyczy sprawy o wielokrotnie wyższej wartości.
To realne ograniczenie tej branży i trzeba je uszanować, ale nie oznacza ono, że opinii nie da się zebrać. Zacznijmy od tego, czego nie robimy. Nigdy nie prosimy o opinię w sprawie wrażliwej, czyli karnej, rodzinnej z dziećmi w tle, o ochronę dóbr osobistych czy o cokolwiek, co klient chciałby zostawić za sobą. Nigdy nie sugerujemy treści opisującej szczegóły sprawy, bo tajemnica zawodowa obejmuje także sam fakt, że dana osoba była Twoim klientem, a opinia publikowana pod imieniem i nazwiskiem potrafi ten fakt ujawnić. Nie kupujemy opinii i nie prosimy o nie znajomych, bo w zawodzie zaufania publicznego wykryty fałsz kosztuje nieporównanie więcej niż brak ocen.
Zostaje pole, które w większości kancelarii leży odłogiem i w zupełności wystarcza. Klienci gospodarczy, czyli firmy, dla których prowadzisz stałą obsługę, umowy, windykację albo sprawy pracownicze, nie mają najmniejszego problemu z wystawieniem oceny, bo korzystanie z prawnika jest u nich oznaką porządku, a nie kłopotu. Podobnie jest przy sprawach czysto formalnych: rejestracja spółki, przekształcenie, obsługa zamówień publicznych, sprawy administracyjne, odszkodowania komunikacyjne, sprawy frankowe, upadłość konsumencka domknięta oddłużeniem. W kancelarii notarialnej naturalnym momentem jest zakończona czynność, na przykład akt założycielski spółki albo umowa sprzedaży, bo tam ocenia się sprawność obsługi, a nie osobisty problem. Ważny jest moment prośby. Najlepiej działa krótka, osobista prośba przy zamknięciu sprawy, kiedy klient jest zadowolony z rozstrzygnięcia, z linkiem wysłanym SMS-em tego samego dnia. Do tego podpowiedź, o czym warto napisać: o kontakcie, o tym, czy wszystko było wytłumaczone zrozumiałym językiem, czy terminy były dotrzymane. Kancelaria z trzydziestoma rzetelnymi opiniami o współpracy wygląda w mapach lepiej niż konkurent ze stoma ogólnikami, a przy takiej liczbie jesteś już wyraźnie ponad średnią w tej branży, bo większość kancelarii ma ich kilka.
Na frazach ogólnokrajowych typu „kancelaria prawna” albo „pomoc prawna online” raczej nie i mówię to wprost na pierwszym spotkaniu. Duże kancelarie i serwisy prawne mają setki podstron, budżety na treści i autorytet domeny budowany latami. Walka z nimi na ich polu to przepalanie pieniędzy. Są jednak trzy obszary, w których lokalna kancelaria ma przewagę strukturalną, a tamci jej nie odtworzą.
Pierwszy to mapy Google. W Local Pack liczy się odległość od użytkownika, kompletność wizytówki, opinie i aktywność profilu. Kancelaria z Warszawy nie pokaże się osobie, która wpisuje „adwokat Fordon” albo „radca prawny blisko mnie”, bo nie ma tam adresu. Przy wielu sprawach, zwłaszcza pilnych i rodzinnych, bliskość ma realne znaczenie, bo klient chce przyjść, usiąść i porozmawiać twarzą w twarz. Drugi obszar to połączenie specjalizacji z miastem. Fraza „kancelaria prawna Bydgoszcz” jest trudna, ale „adwokat sprawy spadkowe Bydgoszcz”, „radca prawny prawo pracy Inowrocław” czy „prawnik od upadłości konsumenckiej Toruń” są w zasięgu w kilka miesięcy, a wpisuje je osoba, która ma dokładnie taką sprawę, a nie ktoś, kto ogląda rynek. Trzeci obszar to lokalna wiedza proceduralna, czyli coś, czego żaden ogólnopolski serwis nie napisze wiarygodnie: jak wygląda praktyka w konkretnym sądzie rejonowym i okręgowym, jakie są realne terminy rozpraw w danym wydziale, ile trwa w tym mieście sprawa rozwodowa bez orzekania o winie, gdzie zaparkować przy sądzie, co zabrać na pierwszą wizytę. To treści, które lądują wysoko, bo odpowiadają na pytania zadawane wyłącznie lokalnie, i jednocześnie pokazują czytającemu, że rozmawia z kimś, kto w tym budynku bywa co tydzień.
Dla kancelarii jednoosobowej i małej kancelarii z jednym adresem zwykle zaczynamy od samego Google Business Profile, bo tam zwrot przychodzi najszybciej i najłatwiej go policzyć. Taka współpraca to koszt rzędu kilkuset złotych miesięcznie i obejmuje optymalizację wizytówki, poprawną kategorię główną wraz z kategoriami dodatkowymi, bo adwokat, radca prawny, notariusz, kancelaria prawna i doradca podatkowy to w Google osobne kategorie, pełną listę obszarów praktyki z opisami, uporządkowanie godzin, dojazdu i parkingu, strategię opinii dostosowaną do ograniczeń zawodowych, zdjęcia kancelarii oraz miesięczny raport z liczbą kliknięć w telefon i pozycjami w mapach. Dla kancelarii z kilkoma prawnikami, z wyraźnymi specjalizacjami albo z oddziałami w kilku miastach dokładamy pełne SEO strony: osobną podstronę na każdy obszar praktyki, profil każdego prawnika jako oddzielną podstronę z jego dorobkiem, treści odpowiadające na pytania klientów w sprawach o długim cyklu decyzyjnym oraz podstronę lokalną dla każdego adresu.
Konkretną wycenę podaję po bezpłatnym audycie, bo dopiero widząc Twoją wizytówkę, stronę i trzy kancelarie, które wyprzedzają Cię w mapach w Twoim mieście, wiem, ile realnie jest pracy. Audyt to 7-minutowe video nagrywane indywidualnie dla Twojej kancelarii w ciągu 24 godzin. Pokazuję w nim, na której pozycji jesteś na frazy typu „adwokat” i „kancelaria prawna” widziane z różnych punktów miasta, gdzie wizytówka traci punkty, jak wygląda Twój profil opinii na tle konkurencji i od czego zacząłbym u Ciebie. Warto dodać jedną rzecz o rachunku opłacalności. Wartość jednej sprawy w kancelarii to zwykle od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, a przy stałej obsłudze firmy mówimy o przychodzie powtarzalnym przez lata. Jeden dodatkowy klient gospodarczy rocznie pozyskany z Google zwykle spina koszt całej współpracy z zapasem, dlatego w tej branży nie liczymy zwrotu w kliknięciach, tylko w liczbie spraw potrzebnych do wyjścia na zero.
Nagram dla Ciebie 7-minutowe video w ciągu 24 godzin. Pokażę, na której pozycji jest Twoja wizytówka na frazy typu „adwokat”, „radca prawny” i „kancelaria prawna” widziane z różnych punktów miasta, jak wypada Twój profil opinii na tle konkurencji, które trzy kancelarie Cię wyprzedzają i czym konkretnie wygrywają. Bez sprzedaży i bez zobowiązań.